Góry z małym turystą

Nie ma kamienia którego nie zdobędziemy

Przychodzi taki piękny dzień w życiu rodziców, że pozbywają się w końcu narzędzia tortur, potocznie nazywanego nosidłem i nasza pociecha zaczyna poruszać się o własnych siłach… Przynajmniej przez jakiś czas. W dalszym ciągu musimy brać zapas ubranek, chusteczek nawilżanych i innych rzeczy „na wszelki wypadek”, oprócz tego dziecko je i pije już pewnie więcej niż jako maluch, co też musimy wziąć pod uwagę pakując wałówkę i warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną sprawę, a mianowicie – wycieczki na ogół zwiększają apetyt i pragnienie. My poza typowymi bułami, albo czegoś z lunch-boxa bierzemy Norbertowi 3 szt musików do wyciskania, owoce, orzeszki, albo inne skubańce i oprócz wody sok.

W zależności od tego czy chcemy od czasu do czasu ponieść dziecko na rękach/ na barana, czy wolimy zrobić odpoczynek po drodze, tak musimy dobrać długość trasy do czasu i pogody. Odpoczynków może być sporo (średnio co pół godziny do godziny), ale dzieci mają jakieś szybko ładujące się akumulatory i już po kilku minutach i przegryzieniu czegoś mogą biec dalej.

Pocieszę wszystkich rodziców i opiekunów, że dzieci dosyć szybko wyrabiają sobie kondycje i w krótkim czasie możemy zacząć planować ponad 10 km wycieczki które będą przyjemnością dla wszystkich.

Istotne podczas planowania i przygotowań jest to czy dziecko potrzebuje jeszcze drzemki w ciągu dnia, czy nie. Jeżeli tak, dobrze mieć ze sobą karimatę i coś do okrycia dziecka (np softshell).

My zaczęliśmy wędrówki bez nosidła od tras około 2- 4 godzinnych (mapowo) w obie strony ze schroniskiem po drodze, chociaż przy ładnej pogodzie równie dobrze dają radę wszelkie wiaty przy szlakach. Przy ładnej pogodzie takie 20 km/5 godzin mapowe to jest spokojna, fajna wycieczka.

Na koniec jeszcze ostrzeżenie dotyczące pilnowania dziecka. Wiadomo, że maluch lubi pognać kawałek do przodu, ale w słoneczny dzień na prawdę nie jest bardzo trudno spotkać żmiję wygrzewającą się  na szlaku. Chodzenie za maluchem krok w krok jest nierealne, a sami nawet jeżeli patrzymy pod nogi to zobaczymy ją pewnie dopiero z odległości dwóch metrów, więc dobrze wiedzieć jak reagować w przypadku ukąszenia i nie panikować.

%d blogerów lubi to: