Category Archives: Górki i pagórki

Karpaty, Sudety, Pogórze Spiskie…

Jałowiec na spokojnie


Wyjazd na spokojnie, po pobudce bez budzika. Śniadanie w aucie, pogoda zapowiada się świetna, w nocy popadało, więc parowanie ogranicza zasięg wzroku, ale przynajmniej słońce przyjemnie grzeje.

Z okolic schroniska Opaczne

Read the rest of this entry

Reklamy

Kilka lat temu zamarzyły mi się Góry Leluchowskie…


I w końcu przyszła pora odwiedzić swoje marzenia.

Chmury w dolinach, Tatry na horyzoncie – fajny ten Malnik

Zaczęło się standardowo – o 3:30 zadzwonił budzik, kawa i śniadanie w drodze, nie spodziewałem się jedynie, że wrócimy po 22, a o północy będę siedział nad relacją zamiast się wyspać do pracy. Dobrze, że mam duży kubeł na poranną kawę.

Read the rest of this entry

Dziecku odmówisz?


W sobotę o 21:40 Norbert zaczął marudzić i płakać „W góly, w góly!”, cóż było robić? Zapytaliśmy kiedy chce jechać w góry, powiedział, że w nocy… budzik nie pamiętam czy na 3:30, czy 4:30 nastawiliśmy, ale i tak godzinę dłużej leżeliśmy w łóżku. Dopiero Ewa mówi, że już za jasno się robi. Zbieranie się poszło nam sprawnie jak na rodzinę z małym dzieckiem i ślamazarnie zarazem, jak na kogoś kto chce w nocy jechać w góry (czytaj minęła kolejna godzina zanim jechaliśmy). Plus spóźnionego wyjazdu jest taki, że jesteśmy wyspani, a i droga dzisiaj niedługa bo do Sopotni Wielkiej jest niecałe 100 km.

Pięknych widoków dzisiaj było pod dostatkiem

Read the rest of this entry

Kwestia wprawy i dobrej zabawy


Mały Indiana Jones rusza na kolejne spotkanie z przygodą:)

Opuszczając obwodnicę Krakowa podziwialiśmy wschód czerwonego słońca, tym razem pogoda i czas są po naszej stronie.

Read the rest of this entry

Warto ryzykować i robić bułki wieczorem


Słońce zawsze wychodzi zza chmur…

W sobotę o 5 mieliśmy wyjechać do Wierchomli na piwo do schroniska. Prognozy takie, że nawet głośno nie rozmawialiśmy o wchodzeniu na jakieś szczyty, deszcz, burze, itp. Budzik zadzwonił, zwlec się z łóżka ciężko, a jak widzę zachmurzone niebo to zastanawiam się gdzie w tym wszystkim jest sens? Pewnie byśmy spali dalej, kilka godzin wcześniej się pakowaliśmy i przygotowywaliśmy jedzenie żeby nie tracić czasu rano. Jak to mawiał Król Julian: „Teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu”. No i pojechaliśmy.

Read the rest of this entry

Cały dzień w błocie i słońce na powrocie


Kapuściany lajtowy wyjazd z typu tych „bez budzika”. Zwlekamy się z łóżka, kiedy Norbert zaczyna nam już wkładać palce do oczu i krzyczeć DZIEŃ! Jemy śniadanie, pijemy kawę, po czym dopiero zaczynamy się pakować. W planach mamy Królewską Górę i Luboń Wielki. Za oknami sporo chmur, ale jeszcze nie pada. Zaczęło padać dopiero jak wyszliśmy z domu, jednak w myśl zasada, że „każda pogoda w góry jest dobra, tylko trzeba się odpowiednio ubrać” nie przejmujemy się tym tym i w trasie dobudzamy się kolejną kawą.

Idziesz w góry?

Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: