Monthly Archives: Sierpień 2011

Rewanż z Czarnym (Mięguszem)


Z Mięguszem Czarnym mieliśmy nie wyrównane porachunki za jesień więc jak ostatnie morony postanowiliśmy go odwiedzić w weekend. Pogoda fantastyczna od rana, o 5:40 wychodzimy z Palenicy i po opłaceniu wszystkich składek na biednych górali i misiocypy targamy do przodu. Postojów nie robimy i o 7:30 meldujemy się nad Czarnym Stawem pod Rysami.

Będzie lampa…

Read the rest of this entry

Bella Fantastika pogoda (Siwy Wierch, Brestowa i Grześ)


W głowie już od dawna siedział mi pewien pomysł i w poniedziałek nadarzyła się okazja.
Skacowani i niewyspani po imprezie ok 7 rano udajemy się na Słowację. Pogoda w okolicy nie napawa optymizmem ale zawierzyliśmy prognozom i jesteśmy pozytywnie nastawieni. Im bliżej granicy tym pogoda lepsza, gorzej z drogą bo na Słowacji są korki z powodu remontów. Przed dojazdem do miejscowości Huty podrzuciliśmy jeszcze jedną parę która jedzie do Albanii stopem… nasz plan jakby się skurczył przy ich pomyśle.
Z konkretnie dopakowanymi plecakami nie spiesząc się ruszamy z Wyżniej Huciańskiej Przełęczy. Droga lasem do miłych nie należy, sporo błota i bardzo długa i stroma ścieżka w górę, umilamy więc sobie marsz odciążając plecaki i wspinając się na skałki które są przy drodze. Wiedzieliśmy, że powinniśmy oszczędzać siły i jeszcze sporo zabawy nas czeka ale w sumie jak wypad się przeciągnie to przecież nic się nie stanie:)

JA tu zostaję

Read the rest of this entry

Nie polataliśmy (Kasprowy, Świnica, Zawrat i Psia Trawka:))


W połowie sierpnia w końcu zaczęło się lato więc pełni entuzjazmu udajemy się w kochane Tatry. Trasę wymyśliła Ewa, jak się później okazało taką samą jak KwaQ niestety ani jemu ani nam nie udało się dojść do celu. Plan był prosty: wjeżdżamy jak typowi turole kolejką na Kasprowy wszak w dalszym ciągu w jego żlebach mógł się czaić groźny śnieg i stamtąd idziemy przez Świnię i Orlą Perć do Piątki na noc. W kolejce do kolejki jesteśmy blisko godzinę przed startem pierwszego wagonika, a i tak się nie załapujemy, więc górną stację osiągamy lekko po 7 i pomijając porywy wiatru to jest naprawdę pięknie. Idziemy, a raczej uciekamy na Bestię przed rodzinami z dziećmi i fanami młodych kozic. Po 20 minutach chmury przysłaniają już tylko Świnicę i gdzieś nad Zachodnimi tworzą się jakieś pojedyncze ciemne kołtuny, rokowania są dobre.

Świnica wyłania się z chmur

Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: