Category Archives: Z innej beczki

4 lata Summitate


W tym miesiącu mijają 4 lata od kiedy zacząłem prowadzić blog górski. Tyle trwa przerwa między Igrzyskami Olimpijskimi, Mistrzostwami Świata i Europy w piłkę nożną. To chyba dobry czas na krótkie podsumowanie działalności i jakąś refleksję.

Zimowe klasyki

Read the rest of this entry

Reklamy

RATUNEK – Nowa aplikacja na telefony


Od wczoraj na telefony z systemem Android (4.0 i nowszy) jest dostępna rewelacyjna według mnie aplikacja pozwalająca Górskiemu/Tatrzańskiemu Ochotniczemu Pogotowiu Ratunkowemu nas zlokalizować z pominięciem zgody operatora i policji.

Read the rest of this entry

Zimowy Zlot


Od zlotu minęło już sporo czasu, ale skoro mimo złej pogody udało nam się cokolwiek zdobyć oprócz schroniska to kronikarski obowiązek mówi, że trzeba to uwiecznić. Zlot w Chochołowskiej był planowany chyba z miesięcznym wyprzedzeniem dzięki czemu dużo osób mogło się do niego przygotować odkładając pieniądze na schroniskowe piwo w cenie 8 zł, załatwiając sobie wolne w pracy lub dozbrajając się. Suma summarum uzbierał się okrągły tuzin osób które przyszły z nastawieniem na złojenie czegokolwiek mimo pogody i takich którzy nastawiali się na stricte integracyjny weekend. Naszą podróż zaczynamy o 4:40 z Krakowa, standardowo jestem na styk i autobus mi nie odjechał tylko dlatego, że kierowca wyszedł jeszcze na szluga, a taksówkarz po znajomości nie patrzył na ograniczenia prędkości. Dla spieszących się naprawdę polecam 4-cars, z Czyżyn na Dworzec w 7 minut. W autobusie zastaję już Mańka i Kiełbasę z towarzyszkami podróży. Wyciągam browary z kieszeni i zaczynamy podróż. W Zakopanem rozdzielamy się i po uzupełnieniu zapasów udajemy się busem do Kościeliskiej . Swoją drogą, Sofia dzięki za odciążenie plecaków. W busie otwieramy kolejne harnasie i na końcowym przystanku wita nas słońce i czyściutkie niebo. Rozochoceni tym widokiem i pełni optymizmu ruszamy dziarsko w stronę schroniska Ornak. Czas mamy nawet dobry, śniegu mało, w ogóle kto to widział żeby w lutym w tatrach chodzić po trawie? W schronie pół godzinki dla słoninki, zamawiamy kiełbasę, otwieramy kolejne piwo (które to już?). Humory dopisują, a Kiełbasa swoją fantazją zapewnił dobry humor dziewczynie w schronie na resztę dnia:) Ruszamy w dalszą podróż, Bystra prezentuje się naprawdę przepięknie i jedyne co mąci naszą radość to fakt zasuwania teraz znienawidzoną Iwaniacką. Mnie się podobało i wolę 10 razy przejść tam i z powrotem Iwaniacką przełęcz niż raz w zimie na Krzyżne. Słoneczko grzeje, duża przejrzystość, z minuty na minutę jest coraz przyjemniej.

Read the rest of this entry

Wielka Korona Krakowa w jedno popołudnie:)


Relacja autorstwa ŚwiniNaŚwinicy:

7.30.
Budionny usiłuje mnie poderwać z łóżka. Za dwie godziny mam się spotkać z tą bandą idio.. to znaczy z G.E.K.O.N.A.M.I., na jakiejś tajemniczej, poświątecznej niespodziance. Zanim do tego dojdzie, powinnam się odpicować. Dupa tam. Przestawiam budzik na za-godzinę. Za godzine na za-kwadrans.

9.30
I po cholerę kazali się ubrać tak ciepło, myślę, parując i przemierzając Centralplatz w Nowej Hucie. Nagle w autobusie 501 jadącym wzdłuż placu uchyla się okienko, ktoś wystawia lufę i koło ucha śwista mi garść śrutu. Wszystko jasne!
Oprawcy wyskakują z autobusu, udają, że to wcale nie oni strzelali i każą się prowadzić w stronę Kopca Wandy. Prowadzę za pomocą tramwaju, starając się nie zwracać uwagi na podwyższony współczynnik robienia obory. Po drodze członkowie ekspedycji zapoznają mnie z Wielkim Planem Wielkiej Korony Krakowa, zakładającym złojenie czterech krakowskich kopców. I zużycie na każdym ze szczytów jednej butli, pardonsik, puszki z tlenem.
Pierwszy z nich jest oporęczowany jak należy. Chłopaki uruchamiają swój fachowy sprzęt: Kefir stuptuty, !- kominiarkę a Maniek kask petzla w kwiatki. Ocena ryzyka – lawinowa trójka jak nic, ale idziemy. Ja w roli dokumentalisty. G.E.K.O.N.Y. kładą ściany w pełni profesjonalnie.

Na północnej ścianie Kopca Wandy

Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: