Category Archives: Biegi

Nietypowe podsumowanie nienormalnego roku 2020


Rok zdominowany przez hasło koronawirus i w ogóle wszyscy mieliśmy umrzeć jeszcze bardziej niż jak się kończył kalendarz Majów, lub pluskwa milenijna o północy miała zburzyć porządek cyfrowego świata.

Chill out

Chill out

Read the rest of this entry

Wycieczka biegowa z Czernichowa do Krzeszowic


Read the rest of this entry

Orłowa Trail 2020


Może nowe profilowe?

Najpierw przygotowywałem się do 100 kilometrowego Kieratu. Kiedy covidowe słupki zaczęły rosnąć, planowano przesunięcie biegu na wczesną jesień, ale skończyło się na definitywnym odwołaniu.

Read the rest of this entry

W tym roku wszyscy Cisną w Bieszczady


 

 

  Bieszczady były przez nas odkładane na kolejne wakacje od… początku. Zawsze chcieliśmy je odwiedzić, a później wychodziło coś innego. Tym razem koronawirus wspomógł nas w wyborze polskiej opcji. Kolejne pokolenie przekracza progi Kremenarosa, dawnego Pulpitu

Read the rest of this entry

Mama biega po grani, my polujemy na pieczątki w dolinach


Miałem tego nie wrzucać, ale moim zdaniem jest to połączenie głupoty z hipokryzją

Miałem tego nie wrzucać, ale moim zdaniem jest to połączenie głupoty z hipokryzją

Pobudka o 4:00 czyli praktycznie w nocy, tak jak chciał Norbert:)
Kierunek Kuźnice i przy wejściu do TPNu się rozdzielamy, ja z Norbertem idziemy do Hali Kondratowej (ale nie przez Gran Paradiso), a Ewa ma w planach przelecieć spory kawał grani Polskich Tatr Zachodnich. Od samego rana kursuje śmigło TOPRu, latają to na Giewont, to w stronę Tatr Wysokich… sporo się musi dziać.
Read the rest of this entry

Bieganie i wędrowanie


Tym razem będzie kumulacja kilku akcji górskich, które zaczęły się już tydzień temu (przynajmniej dla Ewy).

Na dobry początek Ewa korzysta z urlopu wbiegając na Babią Górę podczas gradobicia.

Kilka dni później, w czwartek przebiega 20 km z Żabnicy przez hale Redykalną, Lipowską, Rysiankę i dalej niebieskim trawersując masyw Pilska. Dla odmiany tym razem był zaduch przed burzą. Kiedy Ewa się męczy na podbiegach błotnych szlakach, ja miałem ochotę wyrównać porachunki z Łoskiem.

Bieganie przy takich widokach jest lepsze niż między blokami po mieście

Bieganie przy takich widokach jest lepsze niż między blokami po mieście

Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: