Author Archives: kefir

Śpieszmy się wchodzić na wieże Radziejowej


Tak krótko stoją.

Na niedzielę mimo niepewnej pogody zaplanowana wycieczka na Radziejową, tym razem niebieskim szlakiem z Obidzy.

Widok na Tatry z Gromadzkiej Przełęczy
Read the rest of this entry

Orla Perć – wyrobić sobie własne zdanie


O Orlej Perci napisano już wiele, wydano specjalną mapę dla tego 6 kilometrowego odcinka szlaku, a w internecie od lat trwa dyskusja czy trudniejsze jest przejście drabinki na Koziej Przełęczy, czy szczeliny na Granatach. Przyszedł czas wyrobić swoje własne zdanie o tym najtrudniejszym tatrzańskim szlaku.

Gdzieś wszedłem, chyba nawet na grań
Read the rest of this entry

Magórki przed Baranią i burza zamiast


Tym razem cel był w miarę jasny bo ograniczyliśmy się do Beskidu Śląskiego… tzn. myśleliśmy nad Czachami, ale to trzeba wstawać rano, kupować winietę, no po prostu nie warto. Ustaliliśmy, że Barania będzie OK i ok 11:00 ruszyliśmy z miejscowości Ostre zielonym szlakiem, trawersując Muronkę w stronę Magury Radziechowskiej. Ta część Śląskiego przypomina bardziej Żywiecki – okoliczne szczyty powyżej 1000 m n.p.m. bardziej kamieniście i co niespotykane w polskich górach w miarę pusto.

Początek szlaku
Read the rest of this entry

Ciąg dalszy szukania mało popularnych kapust, nieoczywistymi drogami


Gdzie nie spojrzymy na mapę tam już byliśmy, a nawet jak gdzieś nas nie było i tam idziemy to wydaje nam się, że jednak gdzieś tam się już plątaliśmy. Tym razem Ewa upolowała Magurkę. Setka szczytów się tak nazywa, więc skupmy się na tej nad Suchą Beskidzką. Kiedyś miała kicka, a teraz jest Sucha i Bez Kicka…

Read the rest of this entry

Śladami wodza na Koziarz


Niespiesznie zebraliśmy się na 1 majowy pochód śladami nie najwyższego zbawcy narodu. Z wyjściem z domu czekaliśmy na wiosenny deszcz który obmyje nas z nieczystych ideologii… poza tym trochę nas suszyło po piątku.

Nic nas nie zatrzyma
Read the rest of this entry

Muńcuł nas zaskoczył


Ciężko w obrębie ok 100 km znaleźć jakiś szczyt na którym nas jeszcze nie było. Ewa podjęła się tego zadania i wymyśliła trasę na Muńcuł z powrotną opcją pozaszlakową. Zapowiadał się fajny, luźny spacer, więc ze złocistym płynem w plecaku, bez porannego zrywania się, dopiero po 11 meldujemy się na szlaku.

Pogoda dopisywała od początku
Read the rest of this entry
%d blogerów lubi to: